acf domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131insert-headers-and-footers domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131W oczekiwaniu na E-Customa
– Przyspieszamy z transformacją Forda na samochody zelektryfikowane. Po doskonałym przyjęciu Mustanga Mach-E i premierze E-Transita, wkrótce w Polsce pojawi się także w pełni elektryczny E-Transit Custom. Do tego dochodzi znaczący wzrost sprzedaży w segmentach hybryd typu PHEV i HEV. To realne działania, dzięki którym zmieniamy strukturę sprzedaży Forda i prowadzimy markę ku zelektryfikowanej przyszłości zdecydowanie szybciej niż rynek – powiedział Piotr Pawlak, prezes i dyrektor zarządzający Ford Polska.
W kwietniu 2022 r. Ford był ósmą najlepiej sprzedającą się marką samochodów osobowych i dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony w Polsce. Marka w tym okresie sprzedała 2 338 pojazdów – 1 798 samochodów osobowych i 540 dostawczych (spadek o 13,2%). Po czterech miesiącach 2022 roku Ford jest natomiast na siódmym miejscu pod względem sprzedaży w Polsce.
Firma w okresie styczeń-kwiecień znalazła nabywców na 8 940 pojazdów (spadek o 15,9%), co pozwoliło na osiągnięcie udziału na poziomie 5,67%. W kwietniu br. do klientów trafiło 1 798 samochodów osobowych, co pozwoliło Fordowi zwiększyć rynkowy udział. Względem kwietnia 2021 r. wzrósł on o 0,61 p.p. – do 5,15%.
Ford zanotował o 13,3% wzrost sprzedaży do klientów indywidualnych. Po czterech miesiącach roku marka sprzedała 6 625 samochodów osobowych, co także pozwoliło na zwiększenie udziału w rynku względem analogicznego okresu ubiegłego roku – do 4,84%.
Kuga napędza sprzedaż
Najpopularniejszym modelem marki była ponownie Kuga, która sprzedała się w kwietniu w 347 egzemplarzach. Po czterech miesiącach 2022 roku’ model jest także zdecydowanym liderem sprzedaży Forda w Polsce, z udziałem w sprzedaży marki na poziomie 24,3% (1 612 egzemplarzy).
Producent w kwietniu 2022 r. był także jedną z najlepiej sprzedających się marek samochodów dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. 540 sprzedanych pojazdów pozwoliło na osiągnięcie 11,06% udziału w rynku i czwarte miejsce w zestawieniu. Po czterech miesiącach roku marka jest na trzecim miejscu z udziałem w rynku na poziomie 11,16% (2 315 sprzedanych egzemplarzy).
Źródło: na podstawie Ford
]]>
Zgodnie z najnowszym cennikiem, elektryczny Ford Mustang podrożał najbardziej w podstawowej odmianie z małą baterią i tylnym napędem. Odmiana, która niegdyś kosztowała od 276 500 zł teraz startuje od 292 tys. zł. To wzrost o 15,5 tys. zł, czyli 5,6 procenta. Z kolei topowa odmiana to wydatek już niemal 400 tys. zł. W tym przypadku podwyżka była marginalna, gdyż o jedyne 3 tys. zł.
| Model | Poprzednia cena | Obecna cena | Różnica |
| Ford Mustang Mach-E 75 kWh RWD | 276 500 zł | 292 000 zł | +15 500 zł |
| Ford Mustang Mach-E 75 kWh AWD | 300 000 zł | 314 000 zł | +14 000 zł |
| Ford Mustang Mach-E 98 kWh RWD | 306 000 zł | 320 000 zł | +14 000 zł |
| Ford Mustang Mach-E 98 kWh AWD | 346 000 zł | 349 000 zł | +3000 zł |
| Ford Mustang Mach-E GT 98 kWh AWD | 396 000 zł | 399 000 zł | +3000 zł |
Porównując obecny cennik do tego z końca 2021 roku, podstawowy Mustang Mach-E podrożał o bagatela 75 880 złotych. W ujęciu procentowym jest to 85 procent. W efekcie uaktualnień cenników Ford jest o 34-69 tysięcy droższy od Tesli Model Y i o ponad 100 tys. od Hyundaia Ioniq 5.
]]>Autorzy apelu podkreślają, że określenie terminu końca eksploatacji nowych silników spalających paliwa kopalne jest potrzebne do zagwarantowania, że do 2050 roku – kiedy to Europa ma osiągnąć zerowy poziom emisji netto – ostatnie samochody osobowe i dostawcze napędzane silnikami spalinowymi zostaną wycofane z ruchu. Wspomniani producenci pojazdów, którzy w ubiegłym roku sprzedali łącznie około 800 tys. samochodów w Europie, zwrócili się dzisiaj do unijnych ustawodawców w liście podpisanym wspólnie z 26 przedsiębiorstwami reprezentującymi szeroką gamę branż przemysłowych.
Co prawda 15 marek samochodów dobrowolnie zadeklarowało, że w ciągu najbliższej dekady zacznie sprzedawać w Europie wyłącznie samochody elektryczne, sygnatariusze listu twierdzą, że to od decydentów UE zależy, czy ta deklaracja znajdzie odzwierciedlenie w odpowiednio surowych przepisach dotyczących pojazdów. Przepisy te nie tylko dałyby przemysłowi motoryzacyjnemu pewność planowania, ale także usprawniły proces przechodzenia na pojazdy elektryczne z perspektywy dostawców niezbędnej infrastruktury i klientów. List jest skierowany do eurodeputowanych i rządów krajów członkowskich debatujących obecnie nad nowymi przepisami dotyczącymi czystych samochodów, w tym nad propozycją Komisji Europejskiej, aby od 2035 roku w całej UE można było sprzedawać tylko bezemisyjne – a nie hybrydowe – samochody osobowe i dostawcze. Sygnatariusze wyrażają jednogłośne poparcie dla wniosku Komisji Europejskiej.
– Jako Ford in Europe wierzymy, że swoboda przemieszczania się powinna iść w parze z troską o naszą planetę i o siebie nawzajem. Zgodnie z tym przekonaniem, a także inicjatywą COP26 RouteZero oraz naszym zobowiązaniem w odniesieniu do Porozumienia paryskiego, naszym celem jest zapewnienie bezemisyjności wszystkich pojazdów marki Ford do 2035 roku. Natomiast unijni decydenci polityczni muszą również ustanowić obowiązkowe krajowe cele w zakresie rozwoju sprawnie działającej infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych, która sprosta rosnącemu zapotrzebowaniu, a także umożliwi europejskim konsumentom i przedsiębiorstwom korzystanie z zalet życia w świecie cyfrowym – powiedział Stuart Rowley, prezes Ford Europe.
Pojazdy elektryczne, które stanowią już jedną piątą wszystkich samochodów sprzedawanych w całej UE, są dostępnym na wyciągnięcie ręki rozwiązaniem problemu emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczenia powietrza. Samochody osobowe i dostawcze odpowiadają za 15% wszystkich emisji CO2 i są największym źródłem zanieczyszczenia dwutlenkiem azotu, co według szacunków Europejskiej Agencji Środowiska powoduje ponad 40 tys. przedwczesnych zgonów rocznie w Europie.
– Jako Volvo Cars planujemy stać się do 2030 roku w pełni elektryczną firmą samochodową i opowiadamy się za zakończeniem sprzedaży pojazdów zasilanych paliwami kopalnymi w Europie do roku 2035. Jest to nie tylko zgodne z celami Porozumienia paryskiego w tej kwestii, ale też, naszym zdaniem, po prostu słusznym działaniem. Okno czasowe, w którym możemy jeszcze uniknąć najgorszych skutków globalnego ocieplenia, szybko się zamyka. To krytyczny moment i czas najwyższy, żeby UE potwierdziła swoją przywódczą rolę w działaniach na rzecz ochrony klimatu – dodał Jim Rowan, dyrektor generalny i prezes Volvo Cars.
– Z całym przekonaniem popieramy wezwanie rządów krajów członkowskich i Parlamentu Europejskiego do zagwarantowania bezemisyjności wszystkich nowych samochodów osobowych i dostawczych w Europie począwszy od 2035 roku. Naszym celem jest stworzenie warunków dla funkcjonowania społeczeństwa wolnego od paliw kopalnych, a elektryfikacja sektora transportu jest ważnym elementem tej transformacji. W nadchodzących latach rynek samochodów elektrycznych będzie się rozwijał, a spółka Vattenfall planuje przyczynić się do realizacji ambitnych celów UE poprzez rozbudowę – wspólnie z partnerami – jednej z największych sieci ładowania w Europie. Aby nie być gołosłownym i realnie obniżyć poziom emisji w naszej działalności, planujemy również zelektryfikować naszą własną flotę samochodową do 2030 roku – potwierdził Tomas Björnsson, CEO InCharge i wiceprezes E-Mobility, Vattenfall.
Spalinowe samochody osobowe i dostawcze zużywają około jednej trzeciej ropy importowanej do Europy. Rezygnacja z paliw kopalnych w transporcie drogowym zwiększyłaby bezpieczeństwo energetyczne kontynentu i ograniczyła wielomiliardowe kwoty przesyłane corocznie za granicę w ramach opłat ropę naftową. Parlament Europejski i rządy krajów członkowskich przedstawią swoje stanowiska dotyczące obowiązkowej bezemisyjności pojazdów do 2035 roku już w czerwcu. Oczekuje się, że po dalszych negocjacjach ustawa w ostatecznym kształcie zostanie przyjęta jesienią.
Źródło: na podstawie T&E
]]>E-Transit Custom jest pierwszym z czterech kolejnych w pełni elektrycznych pojazdów użytkowych, które Ford Pro wprowadzi do 2024 roku. Model ma wyznaczyć nowy punkt odniesienia w segmencie jednotonowych pojazdów dostawczych w Europie oraz pomóc firmom w całym regionie w łatwej przesiadce na pojazdy zelektryfikowane.
W pełni elektryczny następca najlepiej sprzedającego się samochodu dostawczego w Europie, został zaprojektowany od podstaw, aby bezproblemowo integrować się ze środowiskiem Ford Pro, obejmującym rozwiązania zwiększające produktywność i wartość dodaną. E-Transit Custom będzie wspierany przez oprogramowanie Ford Pro, rozwiązania w zakresie ładowania, serwisu i finansowania za pośrednictwem jednej kompleksowej platformy, co pomoże zwiększyć dostępność pojazdów i obniżyć koszty eksploatacji.
Producent zapowiada, że najnowszy przedstawiciel zelektryfikowanej linii Ford Pro będzie kluczowym elementem ambitnego projektu, którego celem jest osiągnięcie zerowej emisji spalin wszystkich modeli, sprzedawanych przez Forda w Europie oraz neutralności węglowej w całej Europie do 2035 roku. W pełni elektryczna architektura modelu E-Transit Custom zapewnia zasięg do 380 kilometrów, szybkie ładowanie prądem stałym i możliwość holowania przyczepy.
– To przełomowy moment dla operatorów pojazdów użytkowych w Europie i kolejna, niezwykle istotna realizacja naszych ambicji w Ford Pro. Najlepiej sprzedający się samochód dostawczy w Europie właśnie stał się w pełni elektryczny, a przy wsparciu naszego wyjątkowego centrum obsługi Ford Pro, oferującego kompleksowe usługi zwiększające produktywność, nowy E-Transit Custom przyniesie nieocenione korzyści operacyjne firmom w całej Europie – powiedział Hans Schep, dyrektor generalny Ford Pro w Europie.
Wśród funkcji opracowanych na podstawie szczegółowych analiz opinii uzyskanych od użytkowników pojazdów dostawczych, znajduje się system ProPower Onboard, który umożliwia zasilanie energią elektryczną narzędzi, oświetlenia i innych urządzeń, wszędzie, gdzie znajduje się samochód. W tym roku Ford ogłosił, że do roku 2024 do vana E-Transit o ładowności 2 ton dołączą cztery nowe, w pełni elektryczne pojazdy, które wejdą w skład rodziny Transita, w tym furgony Transit Custom i Transit Courier oraz samochody osobowe Tourneo Custom i Tourneo Courier.
W pełni elektryczny model E-Transit Custom wejdzie do produkcji w drugiej połowie 2023 roku i będzie stanowił część najszerszej gamy modelowej Transita Customa, jaką kiedykolwiek oferowano europejskim klientom. Dalsze szczegóły dotyczące elektryfikacji samochodów użytkowych Forda zostaną ujawnione we wrześniu tego roku.
Wszystkie warianty Transita Custom będą produkowane przez Ford Otosan – spółkę joint venture Forda w Turcji – w zakładzie w Kocaeli, gdzie produkowany jest europejski Transit, będący owocem zapowiadanych wcześniej inwestycji w zakładach w Kocaeli o wartości 2 mld EUR. Firmy Ford, SK On Co., Ltd. i Koç Holding podpisały niedawno protokół ustaleń w sprawie wiodącej w branży spółki joint venture, której celem jest stworzenie jednego z największych w Europie zakładów produkujących akumulatory do pojazdów użytkowych, z planowanym rozpoczęciem produkcji w połowie bieżącej dekady i osiągnięciem rocznej wydajności pozwalającej na wyprodukowanie akumulatorów o łącznej pojemności od 30 do 45 gigawatogodzin.
Źródło: na podstawie Ford
]]>Ford bez wątpienia miał przed sobą nie lada wyzwanie. Transit jest najlepiej sprzedającym się samochodem dostawczym na świecie (na pewno takim jest w USA). Nie jest to przypadek. Jest to jedno z najlepiej dopracowanych aut tego typu. Jego praktyczność, rozwiązania techniczne oraz dobre dostosowanie ceny do jakości są autami, z którymi trudno konkurować.
Świat poszedł jednak na przód i znacząco przyspieszył flotową elektryfikację. W efekcie Renault, Peugeot, Opel, Citroen czy Mercedes wprowadziły elektryczne warianty swoich największych dostawczaków. Ford pozostał w tym wyścigu na szarym końcu. By nadrobić zaległość musiał zaproponować wariant, który dosłownie zmiecie konkurencję. Czy to się udało? By to sprawdzić wybrałem się na premierę elektrycznego Transita, który ma nie tylko umożliwić marce zwiększenie sprzedaży, ale dzięki Ford Pro stworzyć pełnym ekosystemem dla osób potrzebujących dostawczej mobilności.
Mówiąc jednak o samym aucie, Ford E-Transit nie sposób pominąć faktu, że jest dostępny w 25 różnych wariantach. Wśród nich nie zabrakło furgonu, brygadówki, podwozia. Ponadto auto jest dostępne w dwóch długościach i wysokościach. W zależności od wersji masa całkowita waha się od 3,5 do 4,25 tony. Ta ostatnia zaoferuje bardzo wysoką ładowność, ale jest nieco problematyczna w obliczu polskich przepisów.
W nowym dostawczaku, inżynierowie zastosowali ciekawe rozwiązanie, które nazwano ProPower Onboard. Są to trzy gniazda 230V. Jedno umieszczono w kabinie a dwa na pace, tuż przy tylnych drzwiach. Dwa gniazdka dają szereg możliwości, zwłaszcza, że można maksymalnie podłączyć odbiorniki prądu o mocy 2,3 kW. To praktyczne i przydatne rozwiązanie.
E-Transit, którego miałem okazję poznać wyposażony został w silnik o mocy 269 KM i 430 Nm, który napędzał tylne koła i akumulator o pojemności użytecznej 68 kWh. W efekcie mamy całkiem mocny zestaw, którego się nie odczuwa. Mimo tylko 400 kg obciążenia w przestrzeni ładunkowej, przyspieszenia w Transicie nie powalały na kolana. Ponadto w wariancie, którym miałem okazję podróżować, prędkość maksymalna była ograniczona do 100 km/h. To na co zwróciłem uwagę, to fakt, że dużo w odczuciach z przyspieszania zależało od wybranego trybku jazdy. W trybie „eko” moc była rozwijana zdecydowanie wolniej i maksymalnie można było osiągnąć około jej 80 procent. Auto zdecydowanie żywsze stawało się po przełączeniu trybu na standardowy, gdzie podczas jazdy można było wykorzystywać pełen dostępny zakres.
Ciekawostką, która w E-Transicie się pojawiła, to „pomocnik”, który w zależności od ustawień może informować o zbyt dynamicznym przyspieszaniu i gwałtownym hamowaniu. Wszystko po to, by uzyskać jak najlepsze wartości zużycia energii. Trzeba też nadmienić, że Ford deklaruje maksymalny zasięg wynoszący nawet 317 km. Oznacza to, że duży i ciężki bus powinien zużywać średnio około 21,5 kWh na każde sto kilometrów. Teoretycznie te wartością są do uzyskania, ale muszą być spełnione podstawowe wymagania, jak np. temperatura powyżej 15 stopni Celsjusza. Takie warunki były podczas pierwszych jazd. Mój wynik wahał się między 21,5 a 23 kWh/100 km.
Pierwsze spotkanie z nowym E-Transitem wykazało, że marka postarała się przy tworzeniu topowego dostawczaka. Zmodernizowane wnętrze stało się jeszcze praktyczniejsze. Dołożono w standardzie automatyczną klimatyzację, podgrzewane i elektrycznie regulowane lusterka zewnętrzne, podgrzewaną przednią szybę, podgrzewane fotele oraz system bezkluczykowego uruchamiania. Nie zabrakło również elektrycznego hamulca postojowego i Auto holdu.
Ponadto E-Transit otrzymał 12-calowy ekran z najnowszym systemem multimedialnym SYNC4, którego obsługa jest nader prosta – choć nawigacja pozostawia wiele do życzenia. Są też dwa złącza USB (jedno klasyczne, a drugie USB-C) oraz elektrycznie sterowany fotel kierowcy. W efekcie wnętrze jest praktyczne i dość przyjazne biorąc pod uwagę wykorzystane materiały. Również przestrzeń ładunkowa została dobrze uzbrojona. Podłoga oraz ściany boczne są wykonane z dużą precyzją, a materiały odporne na uszkodzenia.
Zabrakło jednak kilku istotnych elementów. Przede wszystkim LEDowego oświetlenia z przodu, które jest energooszczędne. Oferowane są warianty halogenowe lub biksenonowe. Tylne reflektory również pozostały wyposażone w klasyczne żarówki. Z kolei na „pace” brakuje dodatkowej listwy świetlnej – ta na szczęście była LEDowa. Ponadto zdecydowanie nie wykorzystano przestrzeni pod maską. Gdyby tylko lepiej rozplanować usytuowanie niektórych elementów, można byłoby tam zmieścić pojemny schowek np. na kable do ładowania. Niestety tego też zabrakło.
Uzupełnieniem oferty Forda jest uruchomienie Ford Pro. Jest to połączenie pełnego pakietu produktów oraz usług, dzięki którym możliwe będzie zmniejszenie okresów przestojów, a przy okazji optymalizacja kosztów eksploatacji pojazdów. Do tego ma posłużyć telemetria. Pod tym kątem amerykański producent się postarał. Postanowił stworzyć system, który nie tylko dostarczy menadżerom odpowiedniej wiedzy, ale też będzie w czasie rzeczywistym informował, gdzie jaki pojazd jest. Dzięki tej wiedzy możliwe jest realna analiza stylu jazdy, prędkości z jakimi kierowcy podróżują oraz sprawdzania stanu pojazdu. Użytkownicy mogą też w prosty sposób określać uszkodzenia auta, tak by zarządca floty nie musiał stracić czasu na wstępne oględziny tylko zlecić naprawę lub zakup elementu uszkodzonego.
Ford Pro to też serwis, który ma być jak najbardziej pomocny dla użytkowników. Dlatego możliwe jest umówienie się na dogodny termin, zamówienie kierowcy, który przyjedzie po auto, a po naprawie odwiezie (usługa door-to-door), a w samym serwisie przypisany konsultant w sposób zdalny pokaże elementy do wymiany albo zda raport z oględzin auta.
Podczas pierwszych jazd E-Transit czekała nas jeszcze jedna niespodzianka. Otóż zaprezentowano kolejnego w pełni elektrycznego dostawczaka od Forda. E-Transit Custom jest zbudowany w całości od podstaw i będzie stanowił kolejny rozdział w elektrycznej historii marki. To czym auto będzie się wyróżniać to całkowicie nowy design przodu wraz z LEDową listwą między reflektorami. W mojej jednak ocenie, choć auto prezentuje się naprawdę okazale, to nie jest to stylistyczna rewolucja na wzór Volkswagena Multivana najnowszej generacji. O aucie pisaliśmy na orpa.pl w tym tygodniu. Więcej szczegółów producent ma ujawnić w okolicach września br..
Ceny modelu E-Transita na polskim rynku rozpoczynają się od 226 770zł netto za wersję E-Transita podwozie z kabiną serii 350 L3 i silnikiem elektrycznym o mocy 184 KM. Na brygadowego vana trzeba bez VAT-u przeznaczyć od 245 660 zł.
Ford na początku marca tego roku informował, że przyjął zamówienia na elektrycznego Transita od ponad 10 tys. klientów w Stanach Zjednoczonych. Wracając do pytania, czy ten elektryczny van ma szansę powtórzyć sukces spalinowych „braci”. Odpowiedź brzmi: tak. Biorąc pod uwagę z jednej strony nieuchronność transformacji napędowej zmierzającej w kierunku zeroemisyjności z drugiej ilość jeżdżących aut spalinowych (niemal w 100 proc. to Diesle), będzie to proces długotrwały. Osiągnąć sukces Fordowi będzie na pewno łatwiej na rynku amerykańskim. Na europejskim, będzie musiał się zmierzyć ze zdecydowanie większą konkurencją.
Maciej Gis
]]>Elektrycznych F-150 Lightning powstaje w Centrum Pojazdów Elektrycznych zlokalizowanym w kompleksie Ford Rouge w Michigan. Samochód cieszy się ogromnym zainteresowaniem w całej Ameryce Północnej. Jak podkreśla Ford, trzech na czterech klientów, którzy zarezerwowali tę wersję pick-upa, to nowi klienci marki. F-150 Lightning to zdaniem producenta „najmądrzejsze” i najbardziej innowacyjne auto z całej gamy F-150, jakie powstało w historii Forda. Na pokładzie zainstalowano inteligentną mini-elektrownię na kołach o mocy do 10 kW i nowoczesne oprogramowanie. Auto przyspiesza od zera do 96 km na godzinę w 4,5 sekundy.
Pickup jest jedynym samochodem elektrycznym, który został zaprojektowany zgodnie z filozofią Built Ford Tough. Ford serii F jest najlepiej sprzedającym się pick-upem w Ameryce nieprzerwanie od 45 lat. Według badań przeprowadzonych w 2022 r. jest także drugim po iPhonie amerykańskim produktem konsumenckim przynoszącym największe przychody ze sprzedaży.
– Dziś w Centrum Pojazdów Elektrycznych w Rouge świętujemy Forda T XXI wieku. Chciałbym podkreślić, że Rouge to miejsce, w którym Ford udoskonalił ruchomą linię montażową, a to czyni z niego idealną scenerię dla tego przełomowego momentu w historii firmy. Tak ogromne wyczekiwanie konsumentów na gotowe do jazdy F-150 Lightning to zasługą pracy naszych inżynierów, projektantów oraz członków zespołu UAW – powiedział Bill Ford, prezes zarządu Forda.
Na model F-150 Lightning dokonano 200 000 rezerwacji. Producent rozbudowuje Centrum Pojazdów Elektrycznych Rouge tak, aby zwiększyć wydajność linii montażowej i wyprodukować 150 000 aut w roku 2023. Firma zainwestowała łącznie 950 mln USD i stworzyła dodatkowe 750 miejsc pracy w kompleksie Forda. Wartość inwestycji dokonanych w Michigan z myślą o rozwoju produkcji jedynie F-150 Lightning wynosi obecnie ponad 1 mld USD. Producent utworzył dodatkowo 1 700 nowych miejsc pracy i podzielił je pomiędzy pięć swoich zakładów produkcyjnych w stanie Michigan. Mowa m.in. o Van Dyke Electric Powertrain Center montującym elektryczne silniki i skrzynie biegów oraz Rawsonville Components Plant, gdzie montowane są akumulatory do F-150 Lightning.
– Przejście Ameryki na pojazdy elektryczne zaczyna się właśnie teraz. F-150 Lightning to tak naprawdę dopiero początek naszych ambicji związanych z rozwojem i pozycją lidera na rynku skomunikowanych samochodów elektrycznych. Intensywnie pracujemy nad powiększeniem bazy odpowiedzialnej za produkcję tego rodzaju aut w Stanach Zjednoczonych. Przygotowujemy się już także do budowy BlueOval City. Wszystko po to, by móc w pełni sprostać stale rosnącemu zapotrzebowaniu klientów na elektryczne modele Forda – powiedział Jim Farley, prezes i dyrektor generalny Forda
Producent twierdzi, że jest na dobrej drodze, aby do roku 2026 roku dostarczać ponad 2 miliony samochodów z napędem elektrycznym rocznie, a więc około jednej trzeciej globalnego wolumenu firmy, w drodze do osiągnięcia 50 proc. do roku 2030. Warto przypomnieć, że Ford zobowiązał się do osiągnięcia neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do roku 2050 r. oraz do wykorzystywania w 100 proc. lokalnej, odnawialnej energii elektrycznej we wszystkich swoich zakładach produkcyjnych do roku 2035 r.
Źródło: na podstawie Ford
]]>Ford Puma, kompaktowy SUV będzie dostępny także w wersji elektrycznej. Nowa wersja pojawi się już w roku 2024 i będzie produkowana w fabryce w Rumunii. Amerykański producent potwierdził, że rumuński zakład rozpocznie już w przyszłym roku produkcję Ford Transita Couriera nowej generacji – lekkiego samochodu dostawczego, a w 2024 r. pojawi się wersja z napędem elektrycznym. W Krajowej od 2023 r. montowany będzie również Tourneo Courier – kompaktowy samochód wielozadaniowy, który rok później (2024 r.) dostępny będzie w wersji elektrycznej.
Transit Courier i Tourneo Courier zostały zaprojektowane i skonstruowane przez Ford Otosan, spółkę joint venture Forda, jedną z najdłużej działających firm na światowym rynku branży motoryzacyjnej. Ford planuje przedłużenie strategicznego partnerstwa ze spółką. Po konsultacjach, Ford Otosan ma zostać właścicielem rumuńskiej fabryki pod warunkiem uzyskania niezbędnych zgód wydawanych przez organy regulacyjne, co ma nastąpić w III kwartale 2022 roku. Współpraca wykorzystuje kluczową rolę, jaką odgrywa Ford Otosan w planach Forda dotyczących pojazdów użytkowych w Europie i zwiększa jego rolę jako globalnego gracza produkcyjnego.
– Cieszymy się, że wraz z tym potwierdzeniem oferta pojazdów osobowych Forda powiększa się, a znaczenie fabryki w Rumunii wzrasta. Wzmożona produkcja w Krajowej to z pewnością kluczowy element przyszłości Forda na rynku europejskim zapewniający jednocześnie naszym klientom coraz większą gamę modeli do wyboru – powiedział Stuart Rowley, prezes Ford of Europe.
Samochody Transit Courier i Tourneo Courier nowej generacji są projektowane i konstruowane przez Ford Otosan, spółkę joint venture Forda, w której Ford i Koç Holding są większościowymi udziałowcami.
– Porozumienie pokazuje, że strategiczne partnerstwo pomaga Fordowi lepiej wykorzystywać dostępne zasoby, poprzez dzielenie się inwestycjami i czerpanie z szerszej puli wiedzy specjalistycznej. Możliwość pogłębienia partnerstwa z Koç Holdings w Ford Otosan oraz rozwoju wspólnej spółki joint venture to niezwykle ciekawa perspektywa. Fabryka w miejscowości Krajowa już dziś jest przykładem dużego sukcesu, a skorzystanie z doświadczenia i wiedzy Ford Otosan w zakresie elektryfikacji i konstrukcji pojazdów użytkowych może wynieść nas na jeszcze wyższy poziom osiągnięć – powiedział Rowley.
Ogłoszone w niedawno plany rozwojowe producenta otwierają nowy rozdział w historii Ford Otosan. Zwiększają także znaczenie fabryki w Rumunii w przyszłości spółki joint venture i umacniają rolę Forda Otosan jako globalnego gracza produkcyjnego.
– Porozumienie, które zawarliśmy jest strategiczne i wzmocni pozycję Ford Otosan jako największego producenta pojazdów użytkowych w Europie. Dołożymy wszelkich starań, by być zaufanym partnerem i wspierać rozwój, który koncentruje się na rozszerzeniu gamy samochodów elektrycznych – powiedział Haydar Yenigun, dyrektor generalny Ford Otosan.
W ramach proponowanej nowej struktury własnościowej, Krajowa skorzysta m.in. z umiejętności i wiedzy jakie posiada Ford Otosan doświadczony w projektowaniu, inżynierii oraz budowie samochodów użytkowych i elektrycznych. Wiedza na temat elektrycznych układów napędowych zdobyta przez Ford Otosan m.in. dzięki produkcji w tureckiej fabryce w Kocaeli dwutonowego E-Transita, który wejdzie do sprzedaży jeszcze w tym kwartale, oraz elektrycznej wersji Transita Custom nowej generacji, która z kolei pojawi się na rynku w 2023 roku, może zostać wykorzystana do zapewnienia rumuńskiej fabryce Forda najlepszego w swojej klasie przejścia na tzw. „elektryczną przyszłość”. Zarząd Ford Otosan w Krajowej będzie miał ułatwiony transfer wiedzy z zakresu technologii akumulatorów dzięki zwiększonej integracji pionowej, a także będzie mógł korzystać z rozległej i – co istotne – efektywnej kosztowo sieci dostawców firmy.
Źródło: na podstawie Ford
]]>Globalny debiut Lincoln Star Concept został połączony z deklaracją marki, że do połowy dekady ponad połowa globalnego wolumenu Lincolna stanowić będą pojazdy całkowicie elektryczne. Lincoln wyprodukuje trzy nowe w pełni elektryczne pojazdy do 2025 r., a rok później pojawi się czwarty BEV.
Lincoln Star Concept, to auto o przestronnej sylwetce. Dla fanów marki ma to być wskazówka na nadchodzący sposób projektowania przyszłych pojazdów elektrycznych.
– To doskonały przykład tego, co się dzieje, gdy połączymy luksus Lincolna z elastyczną architekturą elektryczną. Mamy potencjał by stworzyć ekscytującą linię produktów, które przeniosą Lincolna w erę cyfrową – powiedział Jim Farley, prezes i dyrektor generalny Ford Motor Company.
Zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz koncepcja Lincoln Star wprowadza nowy język projektowania, z podstawowymi zasadami Lincolna dotyczącymi designu, aerodynamiki, oprogramowania oraz koncentracji na użytkowniku. Te założenia będą przyświecać także kolejnym projektem Lincolna.
– Lincoln Star Concept wytyczy drogę dla naszego portfolio w pełni elektrycznych pojazdów. To doskonały przykład tego, jak na nowo definiujemy luksus dla następnej generacji naszych klientów – powiedział Joy Falotico, prezes Lincolna.
Sylwetka pierwszego elektryka marki jest, jak podkreśla producent elegancka i dynamiczna. Projektanci pracowali nad stworzeniem efektu harmonii, wykorzystując światło w nowoczesny, nowy sposób. Podświetlone drzwi, siedzenia i elementy zewnętrzne w efektowny sposób scalają przestrzeń architektoniczną. „Nowa gwiazda Lincolna na konsoli zapala się jak klejnot – witając klientów po zbliżeniu się, jednocześnie nadając nowe znaczenie sekwencji powitalnej Lincoln Embrace” – napisał na swojej stronie producent.
– Elektryfikacja usuwa wiele tradycyjnych ograniczeń konstrukcyjnych pojazdów, co pozwala nam na nowo wyobrazić sobie, czym może być pojazd. Lincoln Star to studium doświadczeń i motywów, które przesuwają granice projektowania Lincolna – a to dopiero początek – powiedział Anthony Lo, dyrektor ds. projektowania w Ford Motor Company.
Lincoln Star Concept to duży crossover w stylu SUV-a, który został zaprojektowany tak, aby oferować dużo miejsca w środku – właśnie po to, aby zapewnić klientom prywatną przestrzeń, podczas podróży. Auto jest wyposażone w elektryczną architekturę akumulatorów z napędem na tylne lub na wszystkie koła oraz Lincoln Intelligence System, który umożliwi m. in. połączenie pojazdu z innym pojazdem z infrastrukturą. Zawiera także najnowsze funkcje wspomagania kierowcy, takie jak Help Me See oraz funkcje parkowania.
Zarówno pod względem wzornictwa, jak i kompozycji kolorystycznej wnętrze zostało w unikalny sposób podzielone na strefy „pierwszego i drugiego rzędu”. Cała kabina w pierwszym i drugim rzędzie jest premium, z wyjątkowo przestronnymi siedzeniami, odchyloną pozycją wypoczynkową, indywidualnymi podpórkami pod nogi i specjalnie przygotowanym schowkiem na urządzenia. Auto posiada także m. in. luksusową szklaną chłodziarkę do napojów zintegrowaną z tyłu siedzenia.
Źródło: na podstawie lincoln.com
]]>– Niedawno ogłoszone przez nas zmiany jasno pokazują kierunek firmy – chcemy stać się liderem rynku samochodów zelektryfikowanych, a E-Transit istotnie dopomoże nam w osiągnięciu tego celu. Całość będzie koordynowana w dwóch jednostkach organizacyjnych, Ford Model e i Ford Pro, które będą odpowiadały za przyszłość marki. Do 2026 roku planujemy sprzedać na całym świecie 2 miliony pojazdów elektrycznych, aby mieć realny wkład w ograniczanie emisji i poprawę jakości życia na naszej planecie – powiedział Piotr Pawlak, prezes i dyrektor zarządzający Ford Polska.
E-Transit już w bazowej wersji jest świetnie wyposażonym pojazdem z innowacyjnymi technologiami i automatyczną skrzynią biegów. W Polsce dostępne będą 22 warianty samochodu. Dostawczak może także być zabudowany w niemal identycznym stopniu, jak jego spalinowy odpowiednik.
– Ford Transit reprezentuje segment pojazdów dostawczych, w którym marka jest znaczącym graczem – zarówno w USA, Europie, jak i Polsce. Biorąc pod uwagę naszą strategię elektryfikacji, oczywistym jest, że w naszym portfolio musiał pojawić się także całkowicie elektryczny samochód dostawczy. E-Transit oferuje klientom nie tylko niższe koszty operacyjne, ale także innowacyjne technologie, dzięki którym będą oni mogli zwiększyć wydajność swojego biznesu. Dodając do tego uniwersalność, możliwości zabudów oraz ładowność porównywalną ze spalinowym Transitem nie mamy wątpliwości, że samochód odniesie rynkowy sukces – dodał Piotr Pawlak.
Baterie samochodu umieszczono pod podłogą, dzięki czemu w żaden sposób nie ucierpiała przestrzeń ładunkowa, której maksymalna pojemność wynosi 15,1 m3. Samochód może być ładowany prądem zmiennym (do 11,3 kW) oraz prądem stałym. Czas ładowania samochodu od 0 do 100% prądem zmiennym o mocy 11,3 kW wynosi 8,2 h, podczas gdy naładowanie go prądem stałym o mocy 115 kW od 15 do 80% trwa 34 minuty. Wszystkie są wyposażone w umieszczone pod podłogą akumulatory o pojemności użytkowej na poziomie 67 kWh. Samochód jest dostępny w trzech rodzajach nadwozia – van, van brygadowy oraz podwozie z pojedynczą kabiną. Każda wersja jest dostępna w dwóch wersjach silnikowych o mocy 184 KM albo 269 KM. W obu przypadkach maksymalny moment obrotowy wynosi 430 Nm, a napęd przekazywany jest na tylne koła.
Jako van samochód dostępny jest w dwóch seriach – 350 (dopuszczalna masa całkowita pojazdu 3 500 kg) i 425 (dopuszczalna masa całkowita pojazdu 4 250 kg). Do wyboru są również dwie wysokości dachu: H2 (średni) oraz H3 (wysoki), a także trzy możliwości rozstawu osi: L2 (średni), L3 (długi) oraz L4 (długi – wydłużone nadwozie). Ładowność samochodu wynosi od 720 kg w wersji 350 L3H2 aż do 1 630 kg w wersji 425 L3H2. Zasięg dostępnych w Polsce wersji wynosi od 240 kilometrów dla wersji 350 L4H3 do 308 km dla wersji 425 L4H3.
Ceny modelu rozpoczynają się od 226 770zł (cena detaliczna bez VAT) za wersję E-Transita podwozie z kabiną serii 350 L3 i silnikiem elektrycznym o mocy 184 KM. Cennik vana rozpoczyna się od 233 775 zł, a brygadowego vana od 245 660 zł. Samochód w wersjach z serii 350 (kategoria pojazdu N1) kwalifikuje się do otrzymania dopłat z programu „Mój Elektryk”. Dofinansowanie może wynieść
70 000 zł.
Ford Polska przyjmuje zamówienia na w pełni elektrycznego E-Transita poprzez sieć wyspecjalizowanych dilerów BEV (Battery Electric Vehicles). Łącznie to 35 punktów, w tym 27 posiadających status Transit Centrum. Marka zapewnia w nich pełną obsługę posprzedażną i serwisową pojazdów elektrycznych. Standardowa gwarancja na samochód wynosi 2 lata bez limitu przebiegu. Natomiast gwarancja na komponenty wysokonapięciowe trwa 8 lat lub do przebiegu 160 000 km. Komponenty te obejmują m.in. zespół napędu elektrycznego, urządzenie ładowania akumulatora wysokonapięciowego (bez wspornika), inwerter DC/DC, moduł sterujący inwertera przekładni. Gwarancja obejmuje zachowanie pojemności akumulatora wysokonapięciowego na poziomie 70% dla wersji van i brygadowy, a 65% dla wersji podwozie z kabiną.
Źródło: na podstawie Ford Polska
]]>Ceny pojazdów w przeciągu ostatnich dwóch lat dosłownie galopują. 30 procentowe wzrosty nie przestały dziwić, przynajmniej w przypadku samochodów spalinowych. – Zamiast zwyczajowej wyprzedaży rocznika, czekają nas dalsze podwyżki cen samochodów – średnio o 15-20 proc. rok do roku (red.) – powiedział Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. Jego ocena opierała się choćby na takich założeniach jak puste place, brak wyboru, opóźnienia w produkcji i niedobory części. Potwierdzeniem ciężkiej sytuacji w sektorze automotive jest choćby początek roku, kiedy jeszcze parę lat temu był to najlepszy moment do zakupu pojazdów, ze względu na wyprzedaże i 20-25 procentowe obniżki cen wyjściowych, a dziś sprzedawcy albo w ogóle nie udzielają rabatów, albo są one minimalne.
Dotychczas te problemy omijały jednak pojazdy elektryczne, które stanowiły w pewnym sensie filar sprzedaży o stabilnych cenach. Do teraz. Proces podwyżek z przytupem rozpoczęła Tesla, która na przestrzeni tygodnia podniosła je dwukrotnie. W efekcie najbardziej popularny Model 3 z tylnym napędem (wersja bazowa) podrożał o 17 tysięcy złotych (7,5%) z 227 990 do 244 990 zł. Ponadto bez dokupowania dodatków auto będzie do odebrania (szacowany okres) dopiero w lutym 2023 roku, a za dopłatą 8 tys. zł do 19-calowych felg, w listopadzie 2022. O 17 tysięcy złotych zwiększyły się też ceny dla jednej z popularniejszych odmian Modelu 3, czyli Long Range. Wzrost z 267 990 do 284 990 zł nie wpłynął natomiast na terminy dostaw. Nadal wariant z 18 calowymi kołami odbierzemy w lutym 2023 roku, a z 19-calowymi (dopłata 8 tys. zł) w listopadzie 2022. Z kolei o 18 tys. zł zwiększyła się cena najmocniejszego wariantu Performance. 6,3 procentowa podwyżka z 287 990 do 305 990 zł stawia ten model dość wysoko, niemal zrównując się z BMW i4 M50, które startuje od 309 900 zł. Wzrost cen objął również najmłodszy z modeli Tesli – Model Y Long Range, którego cena zakupu zwiększyła się o 15 tys. zł z 299 990 do 314 990 zł. Bez zmian pozostał koszt zakupu Modelu Y Performance – od 329 990 zł.
Nowy cennik opublikował właśnie Ford. Jeszcze na początku marca, Mustang Mach-E kosztował od 223 120 zł za wariant o mocy 269 KM z akumulatorem 75 kWh. Mocniejsza odmiana (294 KM i 98 kWh) kosztowała od 254 570 zł, a topowa GT (487 KM i 98 kWh) od 342 000 zł. Teraz ceny te zdecydowanie się zwiększyły. Zgodnie z najnowszym, opublikowanym właśnie cennikiem, odmiana tylnonapędowa z akumulatorem 75 kWh jest droższa o 39 880 zł (263 tys. zł), a z większą baterią (98 kWh) o 37 430 zł (292 tys. zł). Warianty AWD (ang. All-Wheel Drive) podrożały odpowiednio o 29 440 zł (75 kWh) oraz o 39 690 zł (98 kWh), czyli odpowiednio do 286 tys. zł i 332 tys. zł. Największy wzrost ceny nastąpił w przypadku topowej wersji GT. Zainteresowani klienci będą musieli zapłacić o 40 tys. zł więcej, czyli minimum 382 tys. złotych.
Jak na razie jedynie Tesla i Ford postanowiły znacząco podnieść ceny swoich samochodów. Z dostępnych informacji wynika, że takie marki jak Volkswagen, Seat, Skoda czy Renault nie planują w najbliższym czasie aktualizacji cenników.
Można jednak domniemywać, że wzrosty cen pojazdów w tym elektrycznych mogą jednak pojawić się w drugiej części roku. W dużej mierze jest to wynik wojny na Ukrainie. Zgodnie z Benchmark Mineral Intelligence, ceny niklu, litu i innych kluczowych składników dla samochodów elektrycznych zwiększyły się. Co gorsza może to wpłynąć, że trend spadku cen akumulatorów litowo-jonowych, który trwa od 30 lat. Warto podkreślić, że Ukraina jest głównym producentem neonu, który ma kluczowe znaczenie dla laserów stosowanych w produkcji chipów i dostarcza ponad 90 procent neonu klasy półprzewodnikowej do USA. Ponadto około 35 procent palladu, używanego w półprzewodnikach, pochodzi z Rosji. Nie można też zapominać o platynie, niklu, miedzi czy aluminium.
Jak podał The Wall Street Journal, 25 lutego na Londyńskiej Giełdzie Metali, nikiel kosztował około 24 000 USD za tonę. Do 8 marca jego cena wynosiła do 80 000 USD. Dziennik podkreślił również, że rola Rosji jest o wiele ważniejsza w przypadku produkcji niklu do akumulatorów używanych w pojazdach elektrycznych. Dyrektor generalny Benchmark Mineral Intelligence napisał na Twitterze, że 20 procent dostaw pochodzi od jednej rosyjskiej firmy.
Producenci pojazdów są świadomi tej sytuacji. Elon Musk napisał na Twitterze, Tesla planuje odejść od stosowania w swoich standardowych samochodach ogniw litowo-jonowych, które są bardzo wrażliwe na nikiel. Nazywając ten surowiec „największym problemem firmy w zakresie skalowania„. Zgodnie z jego słowami, amerykański producent pojazdów elektrycznych, będzie przechodzić na technologię katod żelaznych, ale trudno powiedzieć, jak długo potrwa ten proces i kiedy się rozpocznie.
Agencja Reuters podała natomiast, że produkcja akumulatorów bez niklu nie jest niemożliwa – Volkswagen i inni producenci samochodów analizują inne technologie wytwarzania akumulatorów, które nie wykorzystują niklu ani kobaltu (którego cena również rośnie). W efekcie możliwe, że jesteśmy na początku kolejnego wyścigu, którego celem będzie opracowanie nowych technologii bez uwzględniania drożejących surowców. Dopóki jednak nie opracuje się takowej technologii trzeba będzie pogodzić się z podwyżkami cen.
Maciej Gis
]]>