acf domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131insert-headers-and-footers domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131Międzynarodowe regulacje prawne zobowiązują producentów aut do przestawienia się na pojazdy z napędem elektrycznym. Znaczna większość ankietowanych nie słyszała o tych planach, ale dostrzega pozytywne skutki towarzyszących im zmian, czyli rozwoju sieci ładowania, tworzenia stref czystego transportu czy autonomizacji pojazdów.
Świat stoi przed wyzwaniem powstrzymania kryzysu klimatycznego. W tym celu powstają międzynarodowe umowy i regulacje prawne, takie jak Europejski Zielony Ład, COP26, Fit For 55. Parlament Europejski (PE) 8 czerwca 2022 r. przegłosowując 100% redukcję emisji CO2 z aut osobowych i dostawczych do 2035 r. zrobił krok w stronę faktycznego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych począwszy od tej daty. Ambitnym celom, które stoją przed państwami UE, towarzyszą plany rozwoju sieci ładowania, tworzenia stref czystego transportu czy autonomizacji pojazdów. Jeszcze przed głosowaniem w PE niemal wszyscy producenci aut zadeklarowali przejście w najbliższych latach wyłącznie na pojazdy napędzane elektrycznie. W związku z decyzjami PE oraz koncernów samochodowych, przybliżającymi wycofanie z oferty aut spalinowych do 2035 r., InsightOut Lab wraz z marką Volkswagen postanowili zapytać Polaków, jak oceniają przyszłość motoryzacji, która zbliża się wielkimi krokami.
Większość światowych producentów aut zadeklarowała odejście od napędów spalinowych w najbliższych latach. Będzie to z pewnością niełatwe zadanie, ponieważ według Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA, w Europie w 2021 r. samochody w pełni elektryczne stanowiły jedynie 9,1 procent wszystkich nowo zarejestrowanych aut. Jednak rynek ten prężnie się rozwija. Według danych z końca maja 2022 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 48 675 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym. Przez pierwsze pięć miesięcy 2022 r. ich liczba zwiększyła się o 9892 sztuki, tj. o 45% więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA. Pod koniec maja 2022 r. po polskich drogach jeździło 46 676 elektrycznych samochodów osobowych. W pełni elektryczne auta (BEV) odpowiadały za 48% (22 476 szt.) tej części floty pojazdów, a pozostałą część (52%) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV) – 24 200 szt.
Z badania InsightOut Lab i marki Volkswagen wynika, że tylko co czwarty (24%) badany słyszał o „elektryfikacyjnych” zamiarach koncernów. Innymi słowy, ponad 3/4 (76%) ankietowanych nie wie, by którakolwiek z marek motoryzacyjnych planowała zakończenie produkcji „spalinówek” w bliskiej przyszłości. Taki wynik może wskazywać na wciąż nie dość efektywną politykę informacyjną.
Zapytani o powody, dla których firmy samochodowe decydują się na odejście od ropy, respondenci w znacznej części trafnie oceniają, że stoją za tym przesłanki ekologiczne. Łącznie takich odpowiedzi udzieliło 64% ankietowanych. 35% wskazało na walkę z konsekwencjami kryzysu klimatycznego, a 29 – na obniżenie poziomu hałasu i podwyższenia jakości powietrza. Dostosowanie się do zmian w prawie zostało wskazane przez co czwartego badanego (24%).
Polskie prawo umożliwia samorządom tworzenie stref czystego transportu (SCT), a pierwsza z nich ma powstać w Krakowie. Prawie połowa respondentów (48%) w badaniu InsightOut Lab i Volkswagena uważa, że wprowadzenie SCT pomoże zredukować emisję spalin w polskich miastach, a prawie 1/3 (32%) spodziewa się mniejszego hałasu. Ponadto 1/5 ankietowanych jest zdania, że SCT w aglomeracjach miejskich zwiększą zainteresowanie kierowców samochodami w pełni elektrycznymi, które są zeroemisyjne. Z drugiej strony, nieco ponad 1/3 Polaków przewiduje, że utworzenie SCT utrudni życie zarówno mieszkańcom, jak i przyjezdnym. Tylko 19% ankietowanych odpowiedziało, że omawiane rozwiązania pomogą ograniczyć korki w miastach. Warto tutaj przytoczyć przykłady europejskich miast, w których SCT działają i przynoszą wymierne korzyści. W londyńskiej „strefie ultraniskiej emisji” stężenie dwutlenku azotu pomiędzy 2016 a 2019 r spadło o 44%. W tym samym czasie liczba tamtejszych szkół publicznych, wokół których powietrze było „niedopuszczalnie zanieczyszczone”, spadła o 97%.
Dwóch na pięciu Polaków (41%) uważa, że częściowa lub całkowita autonomizacja pojazdów pozwoli zmniejszyć korki na drogach i emisję spalin. Odsetek ten wyraźnie przewyższa część głosów przeciwnych, których było 27%. Jednakże 32% odpowiadających nie miało zdania na ten temat, co może wskazywać, że temat ten wciąż nie jest dość dobrze znany zwykłym obywatelom. Polacy nieco rzadziej wykazują pozytywne nastawienie do wpływu autonomizacji na ekologię niż ich zachodni sąsiedzi. Ankieta przeprowadzona w ramach międzynarodowego badania wśród mieszkańców Francji, Włoch, Niemiec i Wielkiej Brytanii wykazała, że w zakresie zrównoważonego rozwoju średnio 53% ankietowanych oczekiwało pozytywnych efektów SCT, a ok. 18% – negatywnych.
Ponad połowa ankietowanych (51%) uznała, że gdyby w Polsce było tyle miejsc do ładowania aut elektrycznych co tradycyjnych stacji benzynowych, ludzie chętniej kupowaliby samochody „na prąd”. Przeciwnych tej tezie było jedynie 22% pytanych, a 28 procent nie miało zdania. Warto zauważyć, że w Polsce liczba stacji ładowania (ok. 2 tys.) jest wciąż niska w porównaniu z innymi krajami, ponieważ w samym tylko Londynie jest czterokrotnie więcej takich urządzeń (ok. 8 tys.). Jednak, według Global Electric Vehicle Outlook 2022, na jedną stację ładowania w Polsce przypadało na koniec 2021 r. ok. 10 samochodów w pełni elektrycznych, podczas gdy np. w Hiszpanii – 20, a w Norwegii – prawie 30. Wynika to oczywiście z większej liczby aut elektrycznych we wskazanych krajach.
Źródło: Volkswagen, PSPA, własne
]]>Dwóch na pięciu Polaków prowadzi samochód codziennie lub prawie codziennie, przy 1/3, która zadeklarowała, że w ogóle nie jeździ jako kierowca. Jednak bez względu na to czy i jak często kierują, 70% badanych uważa, że przejechanie 100 km to koszt niższy w przypadku auta w pełni elektrycznego niż „spalinówki”.
Koncerny samochodowe inwestują zarówno czas, jak i zasoby, by „elektryki” były coraz tańsze zarówno w produkcji, jak i w użytkowaniu. Według prognoz Bloomberg New Energy Finance, elektryczne auta typu sedan i SUV zrównają się w kosztach produkcji ze „spalinówkami” w 2026 r. Natomiast wyliczenia Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) wskazują, że już dzisiaj „elektryk” jest w stanie przegonić spalinowego konkurenta podobnej klasy nawet o 1/4 pod względem całkowitych kosztów użytkowania (TCO). Wyniki badania przeprowadzonego przez InsightOut Lab i markę Volkswagen pokazują, że Polacy zaczynają dostrzegać ekonomiczne przewagi aut elektrycznych nad spalinowymi.
W badaniu ankietowani zostali zapytani, jak często prowadzą samochód. Prawie 2 na 5 (39%) badanych siada „za kółkiem” codziennie lub prawie codziennie jazdy, a 11 procent – 3 do 5 razy w tygodniu. Kolejne 3% ankietowanych odpowiedziało, że prowadzi samochód 1-3 razy w miesiącu, a 4 procent – rzadziej niż raz w miesiącu. Pozostała jedna trzecia w ogóle nie jeździ samochodem jako kierowca. Odsetek ten mniej więcej odpowiada części dorosłych Polaków, którzy nie mają prawa jazdy kat. B (ok. 31%).
Z odpowiedzi w ankiecie wynika, że mężczyźni znacznie częściej (48 procent wskazań) niż kobiety (31%) codziennie lub prawie codziennie prowadzą samochód. Panie natomiast stosunkowo liczniej (39%) niż panowie (25 procent) odpowiadały, że nie kierują autem wcale.
Okazuje się, że Polacy bez względu, jak często jeżdżą autem jako kierowcy, zgodnie i w zgodzie z prawdą uważają, że pokonanie 100 km samochodem w pełni elektrycznym jest tańsze niż „spalinówką”. Odsetki takich odpowiedzi wahały się od 70 procent w grupie tych, którzy zasiadają za kółkiem 1-3 razy w miesiącu, do 72% wśród tych, którzy prowadzą rzadziej niż raz w miesiącu. Wyniki te warto poprzeć wyliczeniami bazującymi na ogólnodostępnych cenach na rynku. Przyjmując przykładową cenę 1 kWh w taryfie nocnej, jaką płacą gospodarstwa domowe na poziomie 0,4 zł, i benzyny Pb 95 w Polsce ok. 6,41 zł/litr, oraz średnie zużycie odpowiednio 20 kWh i 8 l na 100 km, to koszt przejechania takiej trasy wynosi ok. 8 zł w przypadku „elektryka”, i aż 50 zł dla „spalinówki”. Zważywszy na to, że dziś (24 maja br.) koszt litra benzyny 95 oscyluje średnio (w Warszawie) w granicach 7,22 zł, to różnica w kosztach przejechania 100 km jeszcze się powiększa.
Źródło: na podstawie Volkswagen, własne
]]>Ankietowani Polacy uważają, że nowe auta są drogie bez względu na rodzaj napędu. Jednocześnie większość badanych wie już o ekonomicznych przewagach aut elektrycznych nad spalinowymi. Dotyczy to zwłaszcza kosztów ładowania i tankowania oraz ceny zakupu auta.
Koncerny samochodowe inwestują zarówno czas, jak i zasoby, by „elektryki” były coraz tańsze zarówno w produkcji, jak i w użytkowaniu. Według prognoz Bloomberg New Energy Finance, elektryczne auta typu sedan i SUV zrównają się w kosztach produkcji ze „spalinówkami” w 2026 r. Natomiast wyliczenia Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) wskazują, że już dzisiaj „elektryk” jest w stanie przegonić spalinowego konkurenta podobnej klasy nawet o 1/4 pod względem całkowitych kosztów użytkowania (TCO). Wyniki badania pokazują, że Polacy zaczynają dostrzegać ekonomiczne przewagi aut elektrycznych nad spalinowymi.
Producenci samochodów elektrycznych sukcesywnie obniżają koszty produkcji swoich pojazdów. Według danych Bloomberg NEF cena wytworzenia baterii, która jest najdroższym elementem każdego „elektryka”, spadła w przeliczeniu na 1 kWh do rekordowych 132 USD w 2021 r., w porównaniu z ok. 1200 USD w 2010 r. Cytowany ośrodek badawczy przewiduje, że w 2026 r. elektryczne samochody typu sedan i SUV zrównają się w kosztach produkcji ze „spalinówkami”, a już rok później do tego grona dołączą również pojazdy niższych segmentów.
Dziś jednak nowe samochody uchodzą w oczach Polaków za drogie, bez względu na typ zastosowanego w nich napędu. Z badania Volkswagena wynika, że 70 procent Polaków uważa nowe auta spalinowe za drogie, a 81 procent jest takiego zdania w odniesieniu do „elektryków”. Warto zaznaczyć, że w obu przypadkach odsetek osób o przeciwnych poglądach jest minimalny i wynosi odpowiednio 4 i 2%. Więcej osób (26%) w przypadku „spalinówek” niż „elektryków” (16%) nie miało wyrobionego zdania na ten temat.
41% ankietowanych Polaków jest świadomych, że nowy samochód elektryczny może kosztować mniej lub tyle samo, co auto z silnikiem tłokowym. Przeciwnego zdania jest 27% pytanych. Niższa cena pojazdów z zielonymi tablicami rejestracyjnymi wynika z publicznych systemów dofinansowań. Temu tematowi został poświęcony raport InsightOut Lab i Volkswagena z grudnia 2021 r. Wówczas również 41% badanych zadeklarowało wybór auta „na prąd”, jeśli jego miesięczne koszty utrzymania byłyby porównywalne lub niższe od samochodu spalinowego. W tej ankiecie napęd spalinowy wybrałby tylko co czwarty ankietowany (24%). W obu badaniach 1/3 Polaków wciąż nie potrafiła jednoznacznie określić, czy nowy „elektryk” może być tańszy lub zbliżony cenowo do „spalinówki”.
O ile ceny nowych aut w pełni elektrycznych, a mówiąc precyzyjniej: koszty ich użytkowania mogą być zbliżone lub niższe od spalinowych dzięki publicznym dotacjom, o tyle całkowite koszty posiadania (TCO) nawet bez uwzględnienia dotacji są niższe dla „elektryków”. Według PSPA w przypadku zestawienia elektrycznego Volkswagena ID.3 Pro i benzynowego konkurenta podobnej klasy okazuje się, że przy rocznym przebiegu 10 tys. km i użytkowaniu auta przez 10 lat, TCO dla „elektryka” jest o 24% niższy, uwzględniając rządową dopłatę. Bez państwowego wsparcia ta różnica wynosi 16%. Przy krótszym, 2-letnim okresie użytkowania i takim samym rocznym przebiegu, VW z dopłatą jest o 9% tańszy, a bez dopłaty – TCO obu porównywanych pojazdów jest niemal taki sam.
Większość ankietowanych (71%) uważa, że przejechanie 100 km „elektrykiem” stanowi niższy wydatek (zgodnie z prawdą), niż ta sama podróż samochodem spalinowym. Odwrotnie odpowiedziało jedynie 29% badanych. Choć występują niewielkie różnice zdań ze względu na płeć lub wykształcenie, to ankietowani zgodnie uznają wyższość napędu elektrycznego nad silnikami tłokowymi w rozpatrywanym aspekcie kosztów użytkowania pojazdu. Wyniki te warto poprzeć wyliczeniami bazującymi na ogólnodostępnych cenach na rynku. Jeśli wziąć pod uwagę przykładową cenę 1 kWh w taryfie nocnej, jaką płacą gospodarstwa domowe (0,4 zł), i benzyny Pb95 w Polsce (6,41 zł/litr), oraz średnie zużycie odpowiednio 20 kWh i 8 l na 100 km, to ceny przejechania takiej trasy to ok. 8 zł w przypadku „elektryka”, i aż 50 zł – „spalinówki”.
Zdania ankietowanych na temat kosztów serwisowania samochodów z napędem elektrycznym lub spalinowym okazują się podzielone niemal po połowie. Nieznacznie więcej badanych skłania się ku nieprawdziwej tezie, że auta elektryczne są droższe w serwisowaniu niż te z silnikami tłokowymi (53% vs. 47% odpowiedzi). Tymczasem dane PSPA wskazują, że po 300 tys. km przebiegu małym autem osobowym, koszty przeglądów serwisowych mogą być nawet o 150% wyższe w przypadku napędu benzynowego w porównaniu do silnika elektrycznego.
Notka metodologiczna
Badanie zostało przeprowadzone na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1079 osób. Kwoty dobrane według reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji: 8-11 kwietnia 2022 r. Metoda: CAWI. Wyniki zaokrąglono do pełnych liczb, dlatego mogą nie sumować się do 100%.
Źródło: na podstawie Volkswagen
]]>Niemal połowa Polaków chciałaby, żeby ich auta służbowe były elektryczne. Być może chętnych byłoby jeszcze więcej, gdyby przykłady elektryfikacji flot były bardziej nagłaśniane. Główne korzyści wynikające z zamiany aut spalinowych na elektryczne są według ankietowanych związane z ochroną środowiska i zdrowiem. Elektryfikacja flot, zarówno w firmach prywatnych, jak i instytucjach publicznych to bardzo ważny aspekt elektromobilności. W Polsce jest on wręcz kluczowy, ponieważ według IBRM Samar w naszym kraju w 2021 r. około ¾ nowych aut trafiło nie do osób fizycznych, ale do przedsiębiorców. Elektryfikacja flot w firmach to proces, który z jednej strony już trwa, a z drugiej wciąż ma ogromny potencjał do rozwoju. Wskazują na to szacunki ekspertów. Według raportu Webfleet Solutions z 2021 r., 61 procent pojazdów komercyjnych w Europie może być zastąpione „elektrykami”, a co trzecia flota byłaby w stanie wymienić wszystkie swoje auta. Z kolei dane Arval Mobility Observatory z 2021 r. wskazują, że już 18 procent firm w Polsce korzysta z co najmniej jednego auta elektrycznego, a połowa planuje w ciągu trzech lat nabyć taki pojazd.
Być może osób z pozytywnym nastawieniem do elektryfikacji flot byłoby jeszcze więcej, gdyby przykłady takich działań były bardziej nagłaśniane. Polacy nie znają przykładów firm lub instytucji publicznych, które zamieniły auta spalinowe na elektryczne. Na pytanie „Czy słyszałeś o jakiejś firmie w Polsce, która elektryfikuje swoją flotę, czyli wymienia auta spalinowe na elektryczne?”, jedynie co dziesiąty ankietowany odpowiedział, że tak. Również nie lepiej przedstawia się wiedza badanych na temat przykładów instytucji publicznych, które „przesiadają się” do aut elektrycznych. Aż 89 procent nie słyszało o takich przypadkach, pozostałe 11 procent potrafiło je podać.
Mimo niewielkiej społecznej wiedzy na temat przykładów elektryfikacji flot, coraz więcej firm ogłasza działania lub plany w tym kierunku. Dla przykładu, pod koniec 2021 r. do firmy Tauron trafiło pierwsze 10 egzemplarzy elektrycznego modelu Volkswagena ID.3. Z punktu widzenia Polski niezwykle ważnym zadaniem będzie elektryfikacja samochodów dostawczych i ciężarowych. Nasz kraj ma największą w Europie flotę ciężarówek i, według różnych szacunków, obsługuje nawet do 1/3 całego transportu kołowego towarów w UE. Natomiast według organizacji Transport&Environment już dziś elektryczne „dostawczaki” są w Polsce nawet o 37 procent tańsze niż diesle, biorąc pod uwagę całkowity koszt zakupu i utrzymania oraz obowiązujące dopłaty. Co ciekawe, dostawcze BEV-y okazują się być tańsze nawet bez finansowego wsparcia państwa.
Ankietowani wyraźnie wskazują, że to pojazdy komunikacji publicznej w pierwszej kolejności powinny zostać wymienione na elektryczne. Tego zdania jest połowa Polaków. Był to zdecydowanie najwyższy wynik spośród możliwych do wyboru odpowiedzi. Warto odnotować, że tabory autobusowe w naszym kraju już są z powodzeniem elektryfikowane. Z raportu Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) „Polish EV Outlook 2022” wynika, że Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Jaworznie dysponuje 44 e-autobusami, co stanowi prawie 63 procent wszystkich pojazdów. Najwięcej elektrycznych autobusów w Polsce posiadają Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie – 160 (11 procent wszystkich autobusów w stolicy).
Na kolejnych miejscach badani wskazywali firmy prywatne. Drugie w kolejności, z wynikiem 32 procent głosów, były sieci taksówkarskie. Dalej na liście znalazły się firmy kurierskie (27 procent), oraz firmy transportowe i autokarowe zajmujące się przewozem osób (24 procent). Wskazania ankietowanych uplasowały flotę samochodową centralnej administracji państwowej dopiero na piątym miejscu, z wynikiem 22 procent głosów. Tyle samo głosów uzyskały firmy transportowe przewożące towary. Co ciekawe, organy samorządowe, a więc ta część administracji, która działa znacznie bliżej obywateli niż szczebel państwowy, wypadły w rankingu jeszcze niżej (15 procent wskazań). Śladowe 3 procent uzyskały gospodarstwa rolne, czyli te podmioty, które mają bezpośredni kontakt z produkcją żywności i powinny działać w możliwie najbardziej ekologiczny sposób. Dość dużo, bo 19 procent badanych, nie potrafiło odpowiedzieć na zadane pytanie.
Odpowiedzi ankietowanych na pytanie o korzyści, wynikających z elektryfikacji flot, do pewnego stopnia są zaskakujące. Okazuje się bowiem, że według „Kowalskiego” liczą się bardziej aspekty ekologiczno-zdrowotne niż finansowe. Tylko 18 procent ankietowanych wskazało na „oszczędność pieniędzy” jako główny pożytek wynikający z wymiany „spalinówek” na „elektryki” przez firmy i instytucje. Natomiast zdaniem połowy (51 procent) elektryfikacja flot komercyjnych i tych, używanych w instytucjach publicznych to przede wszystkim szansa na poprawę stanu środowiska. Ponadto, aż 40 procent respondentów uważa niższy poziom hałasu za główną korzyść wymiany aut spalinowych na elektryczne. Ten aspekt jest równie istotny, ponieważ według ostatnich dostępnych danych Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) z 2017 r. 4,4 mln Polaków w ciągu dnia jest narażonych na nadmierny hałas, którego źródłem był ruch uliczny. Według EEA ekspozycja na nadmierny hałas powoduje w Europie 12 000 przedwczesnych zgonów rocznie. Natomiast jednym ze sposobów na obniżenie poziomu hałasu jest propagowanie pojazdów elektrycznych.
Metodologia badania
Badanie zostało przeprowadzone z wykorzystaniem panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej 1074 osoby. Kwoty dobrane według reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Termin realizacji: 18-21 marca 2022 r. Metoda: CAWI.
Źródło: na podstawie Volkswagen
]]>Podczas trwania projektu bardzo widoczne pozostały mylne wyobrażenia na temat samochodów elektrycznych. Respondenci np. zaniżali zasięgi „elektryków” i mieli problem z odpowiedzią na pytanie o możliwość ładowania BEV ze zwykłego gniazdka. Choć stan wiedzy na temat samochodów elektrycznych poprawia się, to jest w tej materii jeszcze sporo do zrobienia
Z badań wynika, że Polacy wciąż nie mają zbyt dużej wiedzy na temat elektromobilności, choć poziom wyedukowania poprawił się w ciągu minionych dwóch lat. Widać to choćby po odpowiedzi na pytanie o liczbę zarejestrowanych w naszym kraju aut typu BEV. W 2020 roku prawidłowo na to pytanie odpowiedziało zaledwie 22 procent ankietowanych, dziś jest to niemal co trzeci pytany (31 procent).
– Niebagatelną rolę w upowszechnianiu aut elektrycznych odgrywa obalanie szkodliwych dla elektromobilności mitów: mylnych przekonań przyczyniających się do tego, że ‘elektryki’ to wciąż nieczęsty widok na naszych ulicach. Temu służy szeroko zakrojony projekt badawczy, który prowadzimy razem z InsightOut Lab. Przedstawiając opinie i stan wiedzy Polaków na temat elektromobilności, konfrontujemy wyobrażenia z rzeczywistością, pokazując poziom społecznej akceptacji (lub jej braku) dla zróżnicowanych zagadnień, związanych z fascynującym światem samochodów elektrycznych – powiedział Łukasz Zadworny, dyrektor marki Volkswagen w Polsce.
Respondenci w badaniu uważają, że auta z napędem elektrycznym to przyszłość motoryzacji – 31 procent ankietowanych poproszonych o dokończenie zdania „samochody elektryczne to…” wskazało właśnie tę odpowiedź, nieco mniej badanych wybrało ekologię (13%) i nowoczesność (9%). Oczywiście nie brakowało także sceptycznych głosów – 17% badanych jest nastawionych negatywnie do aut elektrycznych.
Ankietowani są zdania, że samochody elektryczne są tanie w utrzymaniu, a główną ich wadą jest wysoka cena. To znaczący argument, bo aż 41 procent ankietowanych deklaruje, że wybrałoby auto elektryczne, gdyby koszty jego użytkowania były porównywalne lub niższe od samochodu z silnikiem spalinowym. Według ankietowanych publiczne dotacje do zakupu aut elektrycznych są skutecznym narzędziem upowszechniania elektromobilności. Z badania, przeprowadzonego w 2020 roku wynika, że 63% ankietowanych popierało ich wprowadzenie, w 2021 roku ten odsetek nieco zmalał, do 58%.
Pytani o chęć zakupu auta elektrycznego ankietowani są dość sceptyczni – z badania przeprowadzonego we wrześniu 2020 roku wynika, że 22 procent z nich rozważyłoby zakup takiego samochodu. Co ciekawe, gdy spojrzymy na ten sam wskaźnik, ale wśród posiadaczy instalacji fotowoltaicznych okaże się, że niemal co drugi z nich jest skłonny rozważyć taki zakup (48%). Tu dochodzimy do kolejnego pytania – czy samochody elektryczne można ładować z gniazdka, np. w garażu? Okazuje się, że niestety nie mamy zbyt dużej wiedzy w tej materii, choć sytuacja się poprawia. W 2020 roku aż 73% pytanych mylnie uważało, że nie można. W 2022 roku podobnego zdania było 64% kierowców. Z drugiej strony – w najnowszym badaniu 13% kierowców było pewnych, że auto „na prąd” można ładować ze zwykłego gniazdka. Dwa lata wcześniej ten odsetek wynosił zaledwie 5%.
Z badania, przeprowadzonego w kwietniu 2021 roku wśród członków EV Klub Polska (stowarzyszenie zrzeszające właścicieli i użytkowników aut elektrycznych) wynika, że ich poziom zadowolenia z aut na prąd jest wysoki. Aż 97% ankietowanych nie zamieniłoby użytkowanego samochodu na spalinowy (79% – zdecydowanie nie; 18% – raczej nie). 86% osób, posiadających auto elektryczne, jeździ w trasy o długości przekraczającej zasięg samochodu. 65% ankietowanych właścicieli samochodów z napędem elektrycznym nigdy nie zrezygnowało z wyjazdu z powodu ograniczonego zasięgu lub długiego czasu ładowania.
Ankietowani nie zdają sobie sprawy, że dzisiejsze auta elektryczne mogą mieć zasięg przekraczający 500 km. Połowa badanych w 2022 roku kierowców jest zdania, że samochody BEV mają zasięg do 200 km. Na szczęście widać tu postęp, bo w 2020 roku twierdziło tak 61% ankietowanych.
Zdecydowana większość, bo czterech na pięciu właścicieli aut elektrycznych wyjeżdżało swoimi autami w podróże wakacyjne. Pokonywane przez nich trasy często kilkukrotnie przewyższały zasięgi ich samochodów. Dotyczy to przede wszystkim tych osób, które wyjechały w trasę dłuższą niż 1000 km, czyli ponad ¼ ankietowanych, wyjeżdżających na wakacje BEV-em. Dla największej grupy właścicieli „elektryków”, dokładnie dla 39%, najdłuższa pokonana trasa liczyła między 300 a 600 km.
Właściciele samochodów elektrycznych nie podzielają obaw związanych z ryzykiem całkowitego rozładowania akumulatora. Z badania wynika, że takie sytuacje niemal się nie zdarzają – 93% ankietowanych użytkowników aut BEV zrzeszonych w EV Klub Polska nigdy nie miało takiego problemu. A jeśli już do nich dochodzi, to znacznie rzadziej niż do przypadków pomylenia paliwa i wlania benzyny do baku zamiast oleju napędowego. Taki błąd zrobiło aż 14% spośród badanych kierowców.
Raport dostępny jest na stronie internetowej www.insightoutlab.com.
Źródło: na podstawie Volkswagen
]]>Z badania wynika, że w 2022 r. 16% dorosłych Polaków zamierza kupić, wziąć w leasing lub wynajem długoterminowy auto nowe lub używane. To deklaracje, bo nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko osoby w wieku produkcyjnym, czyli do 59 lat dla kobiet i 64 lat dla mężczyzn, wówczas zgodnie z danymi GUS za 2019 r., 16% oznacza około 3,6 mln osób. Tymczasem z danych KPRM wynika, że w pierwszym półroczu 2021 r. liczba rejestracji aut osobowych wyniosła 678 tys. Badani w zależności od wieku i miejsca zamieszkania różnią się, jeśli chodzi o zamiary wymiany auta. Osoby najmłodsze (18-24 lata) i najstarsze (+55) o 5-6 pkt. proc. rzadziej od pozostałych mają takie plany. Gdy spojrzymy na miejsce zamieszkania respondentów, okazuje się, że najbardziej chętni do zmiany auta są mieszkańcy wsi i średnich miast (20-99 tys. mieszkańców). Takie deklaracje składa odpowiednio 18 i 19% z nich.

Używane za gotówkę
Statystyczny Polak, który zamierza zmienić auto w 2022 r., wybierze samochód używany za gotówkę. W sumie 55% osób deklarujących zmianę auta w 2022 r. wybierze auto z drugiej ręki, a 35% – nowe. Jeśli zaś popatrzymy na odpowiedzi przez pryzmat finansowania, to 57% ankietowanych zapłaci gotówką, a 33% wybierze inne formy finansowania. Do salonów, po auto nowe lub używane, wybierze się 55% badanych, a do komisu lub prywatnego właściciela 35%.
Warto odnotować, że 8% planujących zmienić auto w 2022 r., jeszcze nie jest pewne, czy wybierze auto używane czy nowe oraz jak je sfinansuje. Ten względnie wysoki odsetek nie jest zaskoczeniem w obliczu szerokiej palety możliwości, jakie oferuje rynek.
PHEV-y na celowniku
Wśród osób, które zamierzają zmienić auto w 2022 r., największą popularnością wciąż cieszą się napędy konwencjonalne. Auto z silnikiem benzynowym chce kupić co trzeci badany. Nieco ponad 10% deklaruje zainteresowanie napędem diesla, a także autem z instalacją gazową. Zatem w sumie 55% ankietowanych, którzy zamierzają zmienić auto, wybierze napęd konwencjonalny.
Jednak na drugim miejscu pod względem popularności znalazły się hybrydy typu plug-in. Auta z takim napędem rozważa 15% badanych. To więcej niż w przypadku diesla lub LPG. Jeżeli dodamy do tego 4% osób, rozważających zakup auta w pełni elektrycznego, wówczas okaże się, że niemal 20% chce zmienić auto na takie, które może jeździć bez emisji dwutlenku węgla.
Warto również zwrócić uwagę, że aż 18% osób, które deklarują zmianę auta, nie wie, jaki rodzaj napędu wybierze. Może to sugerować, że napęd nie jest kluczowy przy podejmowaniu decyzji o wymianie samochodu.

Krok w stronę elektromobilności
Osoby, które zadeklarowały wybór hybrydy plug-in zostały zapytane o przyczyny takiej, a nie innej decyzji. W pytaniu można było wskazać maksymalnie dwie odpowiedzi. Okazuje się, że kluczowe są trzy argumenty, wskazywane niemal tak samo często, choć z nieznaczną przewagą jednego z nich. Mianowicie badani najczęściej uważają PHEV-y (Plug-in Hybrid Electric Vehicles) za krok w stronę elektromobilności, ale z „zabezpieczeniem” w postaci silnika spalinowego. Na kolejnych miejscach znalazł się argument niższego spalania oraz możliwości jazdy bezmisyjnej.
Warto zwrócić uwagę, jak niewielu ankietowanych uważa osiągi PHEV-ów za ważny czynnik przy wyborze auta. Interesujące jest również to, że poza przedstawionymi do wyboru argumentami, przemawiającymi za PHEV-ami, ankietowanym nie przyszły do głowy żadne inne motywacje. Może to sugerować, że dyskurs o korzyściach hybryd plug-in rzeczywiście koncentruje się wokół trzech głównych tematów.

Metodologia badania
Badanie zostało przeprowadzone w dn. 10-13 grudnia 2021 r. przez InsightOut Lab i markę Volkswagen na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1076 osób. Kwoty dobrane wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania. Metoda: CAWI. Wyniki zaokrąglone do pełnych liczb, dlatego mogą nie sumować się do 100%.
Źródło: na podstawie Volkswagen
]]>