Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the acf domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131

Notice: Function _load_textdomain_just_in_time was called incorrectly. Translation loading for the insert-headers-and-footers domain was triggered too early. This is usually an indicator for some code in the plugin or theme running too early. Translations should be loaded at the init action or later. Please see Debugging in WordPress for more information. (This message was added in version 6.7.0.) in /home/klient.dhosting.pl/pspa2/epl.dkonto.pl/public_html/wp-includes/functions.php on line 6131
Transport & Environment – Przykładowa strona https://epl.dkonto.pl Kolejna witryna oparta na WordPressie Mon, 08 Aug 2022 08:39:05 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9.4 Analiza T&E: szybsza elektryfikacja zwiększy zyski producentów samochodów https://epl.dkonto.pl/analiza-te-szybsza-elektryfikacja-zwiekszy-zyski-producentow-samochodow/ Mon, 08 Aug 2022 08:38:54 +0000 https://epl.dkonto.pl/analiza-te-szybsza-elektryfikacja-zwiekszy-zyski-producentow-samochodow/ Firma badawcza Profundo na zlecenie Transport & Environment (T&E) poddała analizie finansowej sześciu producentów samochodów. Badanie wykazało, że przechodząc na pojazdy elektryczne szybciej niż wynika to z ich obecnych planów, stoją oni przed szansą zwiększenia swojej wartości rynkowej i zysku. Okazuje się, że rezygnacja z modelu biznesowego opartego na produkcji samochodów silnikami spalinowymi jeszcze w tej dekadzie mogłaby zaowocować zwiększeniem wartości akcji spółek o dodatkowe 800 mld euro. Wyniki analizy jak podkreślają animatorzy badania są sprzeczne z narracją branży motoryzacyjnej, która twierdzi, że europejskie dążenie do sprzedaży wyłącznie samochodów o zerowej emisji w 2035 r. uderzyłoby w rentowność firm i oznaczało utratę miejsc pracy.

Wyższe marże z elektryków

Producenci stoją przed perspektywą malejących zysków z aut z silnikami spalinowymi pod koniec obecnej dekady spowodowanych konkurencyjnością tańszych pojazdów elektrycznych oraz surowszymi normami ochrony środowiska uderzającymi w sprzedaż i zmniejszającymi ich korzyści skali. Opracowując swoją analizę modelową przepływów pieniężnych w przyszłości, Profundo przyjrzała się danym finansowym sześciu producentów samochodów i rozdzieliła produkcję pojazdów elektrycznych z silnikami spalinowymi każdego z nich na dwie odrębne firmy. Analiza wykazała, że w ciągu 3-5 lat marże z działalności producentów pojazdów elektrycznych mogą przewyższyć marże producentów silników spalinowych. Pod koniec obecnej dekady marże producentów silników spalinowych mogą nie tylko zmaleć, ale wręcz wykazywać wartość ujemną w bilansach.

Model „szybcy i wściekli”

Z finansowego punktu widzenia, decyzja o powolnym wycofywaniu silników spalinowych jest krokiem samobójczym dla producentów samochodów. Tak zaplanowana transformacja obniża wartość dla akcjonariuszy, a nawet naraża całe spółki na ryzyko zniknięcia z rynku. Jedyna droga, która ma tutaj sens biznesowy, to działanie w modelu ‘szybcy i wściekli – powiedział Luca Bonaccorsi, dyrektor ds. zrównoważonych finansów w T&E.

Dwa scenariusze elektryfikacji

Malejące zyski ze sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi zaczną zniechęcać inwestorów do wspierania firm, w których elektryfikacja będzie przebiegać zbyt wolno. Aby ocenić potencjalną wartość rynkową osiągalną przez każdego z analizowanych producentów samochodów w scenariuszu szybkiej i powolnej elektryfikacji Profundo zastosowało standardową metodologię sumy części składowych. Wykazała ona, że kapitał akcyjny sześciu producentów samochodów może wzrosnąć średnio o 316% w porównaniu ze stanem dzisiejszym, jeśli zdecydują się oni przejść na pojazdy elektryczne w latach 2025-2030 szybciej niż zakładają ich obecne plany. Z kolei transformacja wolniejsza niż planowano w analogicznym okresie doprowadzi do najniższego wzrostu wartości rynkowej, a w przypadku Toyoty – jednego z producentów samochodów „elektryfikującego się” do tej pory najwolniej – nawet do spadku wartości w porównaniu ze stanem dzisiejszym.

Przy założeniu transformacji szybszej niż planowana Volkswagen mógłby zwiększyć swoją wartość rynkową ponad trzykrotnie (253%), a Stellantis prawie pięciokrotnie (388%) w porównaniu ze stanem dzisiejszym. Toyota, jako firma działająca w tej dziedzinie wolniej, ma niższy potencjał wzrostu (70%). Na rynku premium możliwości są jeszcze większe: Mercedes-Benz stoi przed szansą dodania 471% do swojej wartości w ciągu dekady, podobnie jak BMW (472%). Nawet Volvo Cars, które jest obecnie wyceniane na rynku dwa razy wyżej niż konkurencja właśnie ze względu na przewagę w procesie elektryfikacji, może odnotować wzrost wartości o 245% jeśli przyspieszy swoje działania w tym obszarze.

Terminowy obowiązek ustawodawców

Unijne przepisy dotyczące redukcji emisji z nowych samochodów są głównym motorem napędowym elektryfikacji w Europie, jednak obecna propozycja wprowadzenia bardziej ambitnych norm nie spowodowałaby znaczących zmian do 2030 roku. Tymczasem badania przeprowadzone przez Profundo pokazują, że – jeśli europejscy producenci samochodów chcą uniknąć konsekwencji finansowych i potencjalnie dramatycznych konsekwencji dla miejsc pracy w przemyśle motoryzacyjnym – w 2030 roku będzie już za późno na zmiany.

Szybsze przejście na pojazdy elektryczne leży nie tylko w interesie klimatu i konsumentów, ale ma też zasadnicze znaczenie dla rentowności finansowej europejskich producentów samochodów. Dlatego wspieranie terminowej transformacji to obowiązek ustawodawców unijnych wobec przedsiębiorstw i pracowników z branży motoryzacyjnej. A bardziej surowe normy emisji CO2 w samochodach niż te, które są obecnie planowane na lata 2025 i 2030, to klucz do przyspieszenia tego procesu – powiedział Rafał Bajczuk, starszy analityk ds. polityki w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Źródło: na podstawie T&E, fot. VW

]]>
T&E: e-vany tańsze niż diesle https://epl.dkonto.pl/te-e-vany-tansze-niz-diesle/ Mon, 08 Aug 2022 08:37:12 +0000 https://epl.dkonto.pl/te-e-vany-tansze-niz-diesle/ Transport & Environment (T&E), opublikowała właśnie raport i ankietę z których wynika, że przeciętny elektryczny samochód dostawczy już teraz jest o 25% tańszy w przeliczeniu na kilometr niż pojazdy z silnikiem Diesla. Badanie ankietowe dowodzi też, że większość kupujących samochody dostawcze chce przejść na napęd elektryczny. Zaostrzenie unijnych celów dotyczących redukcji emisji CO2 przez samochody dostawcze w tej dekadzie przyniosłoby milion dodatkowych e-vanów na europejskich drogach w ciągu pięciu lat.

Podaż kuleje

Jak zauważa T&E, brakuje jednak odpowiedniej podaży modeli e-dostawczaków, dlatego stanowią one tylko 3% sprzedaży – pozostając tym samym daleko w tyle za elektrycznymi samochodami osobowymi na baterie (9%). T&E przewiduje , że podaż elektrycznych samochodów dostawczych będzie nie nadążać za popytem aż do końca lat 20-tych, chyba że proponowane przez UE cele w zakresie standardów emisji CO2 dla samochodów dostawczych zostaną znacznie podniesione.

Badanie pokazuje, że przeciętny elektryczny samochód dostawczy jest już dzisiaj o 25% tańszy w przeliczeniu na kilometr w posiadaniu i użytkowaniu niż przeciętny samochód dostawczy z silnikiem Diesla. Analiza obejmuje sześć krajów, które odpowiadają za 76% nowych samochodów dostawczych sprzedawanych w Europie: Francję, Niemcy, Włochy, Polskę, Hiszpanię i Wielką Brytanię.

Europejski rynek gotowy na zmiany

Ankieta, którą autorzy przeprowadzili przy okazji analizy kosztów i której celem było dodatkowe zbadanie zachowań kupujących, pokazała, że europejski rynek samochodów dostawczych jest gotowy na elektryfikację. Ponad jedna trzecia (35%) ankietowanych polskich przedsiębiorców posiada już we flocie samochodów dostawczych co najmniej jedną elektryczną furgonetkę, a prawie połowa  (40%) planuje zakup elektrycznego pojazdu dostawczego w tym roku -wynika z sondażu obejmującego 745 firm posiadających furgonetki w całej Europie przeprowadzonego przez Dataforce dla T&E. Kolejne 11% rozważa zakup elektrycznego samochodu dostawczego w ciągu najbliższych pięciu lat.

Elektryczny samochód dostawczy bije diesla pod względem kosztów, a kupujący o tym wiedzą. Brakuje jednak podaży elektrycznych dostawczaków. Europejscy prawodawcy mogą to zmienić w mgnieniu oka, zwiększając cele redukcji emisji CO2, co będzie wymagało od producentów samochodów dostawczych sprzedaży większej liczby pojazdów zeroemisyjnych – powiedział Rafał Bajczuk, starszy analityk w Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Sprzedaż wzrasta symbolicznie

Pomimo przewagi kosztowej i dużego zainteresowania klientów, podaż elektrycznych samochodów dostawczych jest niewystarczająca, aby zaspokoić rosnący popyt. Sprzedaż elektrycznych samochodów dostawczych rośnie niezwykle powoli – zaledwie 3% spośród sprzedanych w 2021 nowych samochodów dostawczych było elektrycznych.  Sprzedaż rok do roku wzrosła symbolicznie, w 2019 roku stanowiła 2%. Proponowane przez UE przepisy dotyczące redukcji emisji CO2 – które pozostawiają cele na lata 2020 bez zmian – nie wymuszą na producentach zwiększenia sprzedaży elektrycznych samochodów dostawczych powyżej 10% całości sprzedaży przed końcem dekady.

Milion dodatkowych e-vanów

T&E szacuje, że zaostrzenie unijnych celów dotyczących redukcji emisji CO2 przez samochody dostawcze w tej dekadzie przyniosłoby milion dodatkowych e-vanów na europejskich drogach w ciągu pięciu lat. Pozwoliłoby to również zaoszczędzić 5,6 mln ton emisji CO2 w 2027 r. – co odpowiada całkowitej rocznej emisji wszystkich hiszpańskich samochodów dostawczych. Bardziej rygorystyczne normy zmniejszyłyby również roczne zużycie ropy naftowej przez europejskie samochody dostawcze o 7% w 2027 roku, co jest ważnym krokiem w kierunku zakończenia uzależnienia od rosyjskiego importu. Bardziej ambitne cele pozwoliłyby europejskim firmom zaoszczędzić 13,1 mld euro w latach 2025–2030 ze względu na niższe koszty eksploatacji elektrycznych samochodów dostawczych.

Dekarbonizacja musi przyspieszyć

Elektryczne samochody dostawcze pomogą zmniejszyć naszą zależność od ropy naftowej i oszczędzić europejskim firmom miliardy euro już w tej dekadzie. Ale powolne dostawy elektrycznych dostawczaków muszą się skończyć. Państwa członkowskie i posłowie do Parlamentu Europejskiego mogą przyspieszyć transformację i wprowadzić na rynek znacznie więcej elektrycznych samochodów dostawczych, poprzez podwyższenie unijnych celów w zakresie redukcji emisji CO2 samochodów -dodał Rafał Bajczuk.

T&E wzywa prawodawców UE do zaostrzenia proponowanych celów w zakresie redukcji emisji CO2 z samochodów dostawczych, aby cele wynosiły 25% redukcji średniej emisji CO2 z samochodów dostawczych w 2025 roku, wprowadzenie nowego celu pośredniego na poziomie -45% w 2027 roku i -80% w 2030 roku. Kluczowy dla dekarbonizacji sektora jest cel Komisji Europejskiej dotyczący produkcji 100% zeroemisyjnych samochodów dostawczych do 2035 roku. Komisja proponuje brak zmian w istniejącym celu na 2025 r. (-15%), brak nowego celu w 2027 i -50% w 2030. Parlament Europejski i ministrowie środowiska zadecydują o swoich stanowiskach w nadchodzących miesiącach i mają uzgodnić ostateczne cele latem.

Źródło: na podstawie T&E

]]>
T&E: koncerny powinny partycypować w kosztach emisji https://epl.dkonto.pl/te-koncerny-powinny-partycypowac-w-kosztach-emisji/ Mon, 08 Aug 2022 08:36:08 +0000 https://epl.dkonto.pl/te-koncerny-powinny-partycypowac-w-kosztach-emisji/ Z analizy prawnej zleconej przez Transport & Environment (T&E) wynika, że aby zapewnić sprawiedliwą transformację środowiskową, Unia Europejska powinna przenieść na producentów paliw część kosztów wynikających z emisji dwutlenku węgla za generowanie których odpowiadają samochody spalinowe czy gospodarstwa domowe.

UE może prawnie wymagać od producentów paliw kopalnych, aby wzięli na siebie część przyszłej unijnej opłaty za ogrzewanie budynków i transport drogowy, zamiast całkowicie przerzucać ciężar na konsumentów – wynika z analizy prawnej zleconej przez T&E. Zdaniem organizacji, jeśli transformacja klimatyczna ma mieć jakąkolwiek szansę na powodzenie, Unia Europejska powinna zapewnić, by wielcy truciciele – a nie małe (często mniej zamożne) gospodarstwa domowe –  pokrywali większość kosztów.

Konsumenci pokryją koszty

W ramach propozycji Fit for 55 Komisja Europejska zaproponowała włączenie sektorów transportu drogowego i budownictwa do rynku emisji dwutlenku węgla od 2026 r. (znanego jako system handlu uprawnieniami do emisji „ETS2”). Dostawcy paliw, tacy jak Total i Shell, musieliby kupować pozwolenia na emisję zanieczyszczeń za każdy litr paliwa, który wprowadzają na rynek. Rynek jest obecnie tak zaprojektowany, że mogliby oni następnie przenieść ten koszt w całości na konsumentów końcowych. Mogłoby to nieproporcjonalnie wpłynąć na biedniejszych obywateli – posiadaczy samochodów lub gospodarstwa domowe ogrzewane paliwami, takimi jak węgiel czy oleje.

Ustalanie cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla w transporcie drogowym i budynkach jest konieczne, aby zapewnić osiągnięcie przez UE celów klimatycznych na 2030 r. Ustalanie cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla musi być stosowane w celu uzupełnienia innych przepisów klimatycznych, takich jak normy emisji CO2 w samochodach. Ceny CO2 ETS pomogą w dalszym zmniejszeniu popytu na paliwa kopalne i samochody spalinowe.  Ale, jak podkreśla T&E ciężar wynikający ze zmian nie powinien spaść tylko na konsumenta.

Sprawiedliwy podział

Zwykli ludzie nie są odpowiedzialni za największą części emisji, ale ponoszą emisyjne koszty. Koncerny naftowe osiągają miliardowe zyski każdego roku. Powodują katastrofy ekologiczne o niezmierzonej skali. Najwyższy czas, aby koncerny zapłaciły sprawiedliwą część i wzięły  na siebie część unijnej ceny emisji dwutlenku węgla – powiedziała Sofie Defour, menedżer ds. Klimatu w T&E.

Analiza prawna zlecona przez T&E rozważa, czy dostawcy paliw rzeczywiście mogą być zobowiązani do wzięcia na siebie części kosztów ETS2, zamiast przerzucania ich w całości na obywateli UE. Analiza znajduje kilka obiecujących ścieżek, w tym jedną, która ograniczyłaby ilość, jaką dostawcy paliw mogą przekazać konsumentom. Wszystko, co przekracza ten limit, zostałoby pokryte przez dostawców w formie kary płaconej na rzecz Społecznego Funduszu Klimatycznego (SCF), mającego na celu wsparcie gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji, które nie byłyby w stanie udźwignąć kosztowego ciężaru wynikającego z obciążeń związanych z transportem czy ogrzewaniem paliwami kopalnymi.

 Czysty transport i ogrzewanie

Jeśli transformacja klimatyczna ma się powieść, musimy spowodować, że to wielcy truciciele, a nie małe gospodarstwa domowe, poniosą jej koszty. Ważne jest, aby ustalić jasny limit tego, ile konsumenci powinni płacić za węgiel i ustalić resztę, która  byłaby pokrywana przez gigantów. Taki system może pomóc wrażliwym gospodarstwom domowym w przejściu na czysty transport i ogrzewanie – wyjaśniła Sofie Defour.

Najnowsza analiza sporządzona na zlecenie T&E pokazuje, że decydenci polityczni mogą ulepszyć wniosek Komisji Europejskiej „Fit for 55” i włączyć zalecenia analizy prawnej do zakresu ETS2.

 Źródło: na podstawie Transport & Environment

]]>